Po niewielkiej zniżce na dzisiejszym otwarciu, która sprowadziła WIG20 z poziomu 3745,40 pkt. wczoraj na zamknięciu do 3733,82 pkt., indeks ten systematycznie pnie się do góry. Główną rolę w podnoszeniu notowań odgrywają tzw. zlecenia koszykowe, czyli zlecenia jednoczesnego kupna „koszyka” akcji tworzących indeks WIG20. To, przynajmniej teoretycznie mogłoby wskazywać na arbitrażystów, jako potencjalne źródło dzisiejszej, trochę zaskakującej eksplozji popytu na GPW. Szczególnie, że jakkolwiek na głównych europejskich parkietach, które podobnie jak warszawska giełda zaczynały dzień od niewielkich spadków, również można zaobserwować systematyczną poprawę nastrojów, jednak tam skala wzrostów jest znacznie mniejsza. Parkiety w Paryżu i Frankfurcie zyskują tylko 0,3 proc. Nieco więcej, bo 0,9 proc. rośnie giełda w Londynie.
O godzinie 14:56 indeks WIG20 testował on poziom 3854,88 pkt., rosnąc o ponad 2,9 proc. (dzienne maksimum to 3868,63 pkt.) i powoli zbliża się do rekordu wszech czasów w cenach zamknięcia na poziomie 3899,59 pkt. z 6 lipca br. i bezwzględnego rekordu wszech czasów na poziomie 3919,10 pkt. z 9 lipca br.
Wśród dużych spółek wyróżniają się zyskujące ponad 9 proc. akcje PBG oraz dające 6 proc. stopę zwrotu walory Polimexu, Polnordu i BRE. Negatywnie wyróżnia się natomiast Lotos, który jako jedyny traci dziś na wartości.
Zainteresowanie największymi spółkami, czemu towarzyszą duże obroty, nie idzie w parze z równie silnym zainteresowaniem akcjami małych i średnich spółek. Grupujące je indeksy co prawda rosną, ale notują znacznie mniejsze wzrosty. Indeks mWIG40 rośnie o 0,8 proc., natomiast sWIG80 o 0,3 proc. Duże zainteresowanie największymi spółkami, nie musi w przyszłości przełożyć się na większe zainteresowanie tymi mniejszymi. Wydaje się, że po silnych wakacyjnych spadkach tego drugiego segmentu rynku, obecnie jest on traktowany tylko jako alternatywa dla dużych spółek i cieszy się większym zainteresowaniem tylko wówczas, gdy giełdowe tuzy „odpoczywają”.