Obrazu rynku w czwartek nie zmieniły informacje o udanej aukcji greckich obligacji. Decyzje Europejskiego Banku Centralnego oraz Banku Anglii o zmianie stóp procentowych również nie przyniosły większych zawirowań. Jedynie nieco słabsze dane z rynku nieruchomości w Stanach opublikowane o godzinie 16 przyniosły umiarkowany spadek w ostatniej części notowań.
Sesję należałoby oceniać z nieco szerszej perspektywy. Po uderzeniu popytu w zeszły piątek można było mieć nadzieję na około wzrost WIG20 w tym tygodniu z realistycznym zasięgiem 100-120 punktów. To udało się osiągnąć już we wtorek i tak naprawdę od dwóch dni WIG20 zatrzymał się zdecydowani lnie zwalniając zwyżkę tuż koło istotnego oporu 2370 punktów. Pokazuje to wyraźny wzrost siły popytu w stosunku do sytuacji sprzed tygodnia, lecz potencjał wzrostowy w krótkim terminie jest już niewielki i moim zdaniem jakieś osłabienie nas wkrótce czeka. Na ponowne szybsze wzrosty WIG20 raczej będziemy musieli poczekać.
Dzisiejsze notowania powinny zacząć się od minimalnych wzrostów, po których podobnie jak w środę i czwartek popyt powinien dostać zadyszki. Kluczowym wydarzeniem sesji będzie raport z amerykańskiego rynku pracy opublikowany o 14:30 czasu polskiego, który może zmienić aktualny obraz indeksów. Reakcja na dane powinna wyznaczyć kierunek na najbliższe dni, a biorąc pod uwagę dość wysokie wykupienie na rynku amerykańskim, nie zdziwiłaby mnie spadkowa reakcja zarówno na dobry, jak i na słaby raport z rynku pracy.