Około godziny 14 informacje z Niemiec o wstrzymaniu się z nadzwyczajnymi planami pomocy dla Grecji ostudziły nastroje w Europie, przez co również w Warszawie końcówka sesji była gorsza i ostatecznie WIG20 zyskał zaledwie 0,45%.

Styl wczorajszego handlu potwierdza, że inwestorzy na GPW, szczególnie na rynku terminowym, czekają na okazję do mocniejszego zagrania na spadki. To obserwowaliśmy już podczas sesji poniedziałkowej, szybkie akcje podażowe było widać również wczoraj, a słaba końcówka sesji była dla niedźwiedzi bodźcem do wzmocnienia wyprzedaży. To pokazuje, że choć wciąż mamy potencjał do wzrostowego odbicia, może ono mieć niewielkie rozmiary i siłę, a porządną dynamikę ruchu możemy zobaczyć dopiero przy ewentualnej kolejnej fali spadkowej. Wciąż obstawiam jednak, że najpierw WIG20 wykona ruch na północ i potem będzie można ocenić, czy sentyment nie uległ zmianie.

Na koniec chciałbym dodać kilka słów na temat obecnej sytuacji w Grecji. Rynki finansowe, a w szczególności agencje informacyjne, potrzebują ciągłego „tematu dnia”, którym będą się głębiej zajmować i który stanie się pretekstem do interpretacji ruchów na rynkach. Tymczasem problemy w Grecji są strukturalne, znane od dawna i nie zostaną rozwiązane przez jakiekolwiek doraźne decyzje UE czy też pojedynczego państwa.

Problem z długiem tego oraz wielu innych państw jest już w dużej mierze zdyskontowany w cenach i moim zdaniem wkrótce rynki przestaną się tak emocjonować aktualnymi doniesieniami z Aten. Nadmierne zadłużenie, czyli echo kryzysu, ma charakter strukturalny, długotrwały i międzynarodowy, a jego głównym skutkiem będzie wydłużenie czasu, jaki światowa gospodarka będzie potrzebowała na dojście do szybkiego i trwałego wzrostu gospodarczego. Są to zatem kwestie wielu lat, a nie ruchów giełd w skali dnia czy tygodnia.

Krótkoterminowo mamy tylko wpływ psychologiczny i moim zdaniem wkrótce media oraz obserwatorzy rynków znajdą sobie kolejny „temat dnia”. Czy to będzie kolejna świńska grypa, problemy z długiem Irlandii, czy też cokolwiek innego – giełda i tak pójdzie swoją drogą póki nie pojawią się prawdziwe problemy zmieniające obraz rynku, takiego kalibru jak na przykład upadek Lehmann Brothers.