Trudno się dziwić graczom, że sprzedawali akcje, skoro mieli w pamięci także poniedziałkowe słabsze dane z rynku wtórnego. Całość informacji nie daje zbyt optymistycznego obrazu, a wręcz jest powodem do zmartwień, co było widać w zachowaniu indeksów.

Na GPW sytuacja także przemawia na korzyść sprzedających. Indeks WIG20 zaliczył kolejną sesję spadkową i znalazł się blisko dolnego ograniczenia kanału wzrostowego, w którym znajduje się od sierpnia. Taka sytuacja sprawia, że następne dni mogą okazać się dosyć istotne z punktu widzenia rozstrzygnięć w średnim terminie. Jedyne, czym można się pocieszać to malejące obroty, które świadczą o braku panicznej ucieczki inwestorów z rynku akcji.

Niekorzystna sytuacja na parkiecie wpływa na osłabienie złotego, który kolejną sesję tracił do dolara (kurs jest powyżej 2,91 zł) oraz euro (zbliża się do 4,10 zł). Mocny dolar jest cały czas problemem dla rynków surowcowych. Cena ropy spadła już poniżej 74 dolarów za baryłkę, mocno przecena dotknęła także miedź.

W środę na Wall Street głównym indeksom udało się zakończyć sesję na plusie. Pomógł w tym komunikat FED, który pozostawił stopy procentowe bez zmian jednocześnie informując, że mogą one pozostać na niskim poziomie przez długi okres czasu. Gracze pozytywnie zinterpretowali komunikat, co przełożyło się na lepszą końcówkę notowań za Oceanem.

Po serii ostatnich spadków, w następnych dniach oczekiwałbym stabilizacji. Obroty świadczą o tym, że presja sprzedających nie jest zbyt wielka. Po prostu kupujący nie mają dość siły do handlu, co przekłada się na powolne osuwanie indeksów na coraz niższe poziomy.