Pomogły w tym m.in. lepsze od oczekiwań dane dotyczące indeksu zaufania wśród amerykańskich konsumentów, a także wyniki niektórych amerykańskich spółek.
Na GPW sytuacja nie wyglądała już tak dobrze. Indeks WIG20 rano przebił poziom 2400 punktów i przez większość sesji utrzymywał się na minimach, niewiele odrabiając w końcówce (spadek o 1,21%). Do inwestorów nie przemawiały dane makro. Pozytywnie zaskoczyły informacje o sprzedaży detalicznej w grudniu (sięgnęła aż 7,2%), bezrobocie natomiast utrzymało się na zakładanym poziomie 11,9%. Bez zmian pozostały także stopy procentowe (główna stopa nadal wynosi 3,5%).
Nasza waluta we wtorek w niewielkim stopniu umocniła się do euro (cena spadła poniżej 4,07 zł), natomiast osłabiła się w stosunku do dolara (kurs utrzymywał się powyżej 2,88 zł). Mocny dolar wpłynął negatywnie na cenę ropy, która oscyluje powyżej 74 dolarów za baryłkę, a także na cenę miedzi.
Również wczorajsza sytuacja na Wall Street nie była zbyt optymistyczna, indeksy za Oceanem po osłabieniu w końcówce sesji zakończyły dzień blisko poziomów z poniedziałkowego zamknięcia. Na dodatek po sesji gorsze wyniki kwartalne podała spółka Yahoo.
Głębsza korekta zagląda w oczy inwestorom. Jak pokazują ostatnie sesje dane makro oraz wyniki kwartalne spółek mają drugorzędne znaczenie. Gracze muszą się zmierzyć z perspektywą początku zaostrzania polityki pieniężnej na całym świecie, a to może być zbyt duże wyzwanie dla byków. Dzisiaj oczy graczy będą zwrócone na wystąpienie prezydenta Baracka Obamy dotyczące stanu gospodarki USA, zobaczymy jak rynki zinterpretują plany głowy państwa.