Na te wydarzenia warto spojrzeć z dwóch stron. Z jednej strony pesymista może powiedzieć, że oto i widzimy manifestację nowego etapu kryzysu, czyli momentu, w którym stare długi trzeba rolować lub zrestrukturyzować, a chętnych kredytodawców aż tak wielu nie ma. Może się okazać, że Dubai World był przysłowiową pierwszą kostką domina, które powoli zacznie trząść światowym rynkiem finansowym w najbliższym roku i po obniżeniu ratingu dla Grecji przyjdzie czas na inne europejskie państwa (Irlandię?), co będzie kolejnym negatywnym szokiem.

Warto spojrzeć na całą sprawę z innego punktu widzenia. Oczywiście wczorajsze wiadomości pogrążyły indeks w Atenach, ale przecież spada on już od połowy października i zachowywał się dużo gorzej od głównych giełd już od jakiegoś czasu. Wtorkowe informacje są tylko potwierdzeniem faktów, które były przynajmniej częściowo zdyskontowane przez giełdę. W rezultacie może się okazać, że za kilka dni temat Grecji zniknie z giełdowych nagłówków i ponownie stanie się relatywnie mało istotnym tłem dla kluczowych informacji dla rynków akcji, takich jak dane makro ze Stanów.

Prawda leży gdzieś po środku, choć osobiście skłaniałbym się nieco bardziej do drugiej z opisanych interpretacji wczorajszych wydarzeń. "Grecki kłopot" po prostu wpisał się w specyficzną sytuację rynkową, czyli budowanie przez S&P500 oraz dolara krótkoterminowych punktów zwrotnych. Paradoksalnie złe informacje mogą chwilowo sprzyjać bykom, które po krótkim spadkowym impulsie powinny jeszcze w tym tygodniu spróbować zagrać na poprawę sentymentu na rynku - inwestorzy zapewne oswoją się z wczorajszymi informacjami z Grecji tak samo jak z wcześniejszymi z Dubaju. To może wydłużyć proces formowania lokalnego wierzchołka przez indeksy amerykańskie.

Podtrzymuję zatem moje zdanie z ostatnich dni. W horyzoncie kilku sesji S&P500 powinien dalej kształtować mały szczyt, a po krótkoterminowej korekcie główny trend każe oczekiwać kolejnych wzrostów. Póki nie pojawią się techniczne sygnały zakończenia wzrostowej tendencji na głównych rynkach akcji, nie przejmowałbym się zbytnio wczorajszym tematem dnia. Prawdziwe złe informacje pojawią się dopiero jak spadniemy, czego doskonałym przykładem jest właśnie rynek w Grecji i wykres indeksu ATGI. Analiza wykresów powinna nas w porę ostrzec przed poważnymi zagrożeniami.