... to jednak póki co spadki te należy traktować jedynie w kategorii korekty i prawdopodobnie tak jak w poprzednich miesiącach skończy się na powrocie popytu i kolejnej fali wzrostowej. Liczenie na większe spadki WIG20 jest zdecydowanie przedwczesne i jedynie napędza wzrosty po przysłowiowej „ścianie strachu”.

Osobiście czekam albo na dotarcie WIG20 do istotnych oporów, albo na przełamanie jakiegoś kluczowego wsparcia. Póki do tego nie dojdzie, patrzę na indeks największych spółek z perspektywy trwającego silnego trendu wzrostowego niezależnie od osobistych odczuć o jego zbyt dużej dynamice.

Tymczasem szeroki rynek po zakończeniu sezonu publikacji wyników nie rozpoczął niestety nowego ruchu. Dodatkowo podaż przysłowiowo „spacyfikowała” zapędy popytu na wielu walorach, które w ciągu ostatnich kilkunastu sesji próbowały wygenerować większe ruchy wzrostowe, co skutecznie zniechęca inwestorów do aktywniejszego handlu. Na giełdzie jest czasem jak w piłkarskim powiedzeniu „niewykorzystane sytuacje się mszczą” - im częściej jakiekolwiek próby wzrostów będą wykorzystywane przez sprzedających, tym większa jest szansa na to, że przełamanie patowej sytuacji na rynku przyjmie postać dynamicznych, ale spadków.

Wśród ważnych wydarzeń w najbliższych dniach należy wymienić amerykańskie Święto Dziękczynienia w czwartek, które powinno zmniejszyć aktywność inwestorów instytucjonalnych na rynkach akcji w końcówce tygodnia.