Dane makroekonomiczne amerykańskiej gospodarki przerosły oczekiwania analityków i przyczyniły się do utrzymania dobrych nastrojów. Dopiero pod koniec sesji, po zepchnięciu kursów poniżej ostatniego zamknięcia, kupujący pozbawieni zostali złudzeń na szczęśliwe zakończenie. Duży w tym udział miała giełda amerykańska, która po publikacji ostatnich tego dnia danych dotyczących rynku nieruchomości zanotowała spadek wartości. Ostatecznie WIG zakończył notowania poniżej ostatniego zamknięcia o 0,41%, WIG20 spadł o 0,64%, natomiast indeksy małych i średnich firm zniżkowały odpowiednio o 0,28% i 0,08%.
Do utraty wartości przyczyniły się spadające ceny surowców na świecie. Miało to odzwierciedlenie na warszawskiej giełdzie, gdzie najbardziej zniżkowały właśnie spółki surowcowe. KGHM, Lotos i PKN traciły odpowiednio o 3,30%, 3,37% i 1,47%. Kolejny dzień z rzędu wzrosły notowania banków, które hamowały spadkowy charakter sesji. Obroty były niższe od poprzednich sesji i wyniosły 1,44 mld zł.
Wczorajszy dzień nie napawa optymizmem. Warszawskie indeksy podczas dwóch ostatnich sesji zbliżyły się do tegorocznych maksimów tworząc techniczny układ podwójnego szczytu, co szczególnie widać na wykresie kontraktów terminowych na indeks WIG20. Bez dodatkowego kapitału, który byłby w stanie podnieść indeksy powyżej kursów maksymalnych, inwestorzy pokuszą się na realizację zysków. Spadek giełdy amerykańskiej i rynków azjatyckich wskazuje na rozpoczęcie notowań od zniżek.