Nie pierwszy raz w ostatnich miesiącach widzimy taki scenariusz. Różnica polega na tym, że wcześniej ewentualne dysproporcje w zachowaniu się naszego rynku oraz głównych giełd światowych były wyrównywane szybciej. Trwało to najwyżej kilka sesji, ale odrabianie strat miało podobny styl nagłego zrywu bardzo mocnego popytu.
Euforia w segmencie największych spółek przeniosła się częściowo na szeroki rynek, choć i tak co czwarta spółka traciła na wartości. Przy fali realizacji zysków na spółkach ze stajni Romana Karkosika popyt szukał nowych okazji inwestycyjnych i jeśli chodzi o obroty to zdecydowanym liderem były akcje IDMSA (+17% przy 27,8 mln obrotu), a najwyższy wzrost poza spółkami groszowymi odnotowały akcje Polrestu (+28%). Popyt na akcje tej spółki jest tym bardziej imponujący, że rano akcje handlowane były na nowym historycznym minimum. Takie prawo hossy.
Choć była bardzo emocjonująca, wtorkowa sesja nie przyniosła zmian w obrazie rynku. Wśród największych spółek trwa trend wzrostowy i wczorajsze notowania potwierdziły, że nie zmienimy tego trendu bez analogicznych ruchów głównych giełd i skoro one zachowują się pozytywnie, WIG20 będzie odrabiał zaległości do nich. Ostatni szczyt 2317 punktów może być zatem pokonany.
Na szerokim rynku na razie wciąż wzrosty traktowałbym korekcyjnie i sierpniowe szczyty mWIG40 i sWIG80 będą silnymi oporami, które będzie bardzo trudno trwale pokonać bez dłuższego ruchu bocznego bądź większego spadku. Wąskie grono spółek pewnie będzie biło swoje rekordy, lecz większość może co najwyżej odrabiać część strat, a to nie jest najlepsza podstawa do gry.