Nie powinno zatem zabraknąć mocnych spadków, choć w przypadku większości walorów reakcje powinny być neutralne. Pamiętajmy o tym, że spółki w pierwszym półroczu mocno pilnowały kosztów, przez co wyniki netto mogą być nienajgorsze, a rynek gra w tym momencie na to, co będzie się działo w gospodarce w końcówce roku, kiedy skończą się niektóre działania stymulujące ze strony rządów.
Jeśli chodzi o obraz techniczny warszawskich indeksów, to na rynku wciąż nie ma poważniejszych negatywnych sygnałów, a zatem nadal można szukać okazji do kupna akcji. Ze względu na coraz mniejszy potencjał wzrostowy indeksu sWIG80, na szerokim rynku nieco większe szanse mogą mieć spółki z indeksu mWIG40. Z dużych spółek trudno jest znaleźć potencjalnych faworytów. Banki zdają się powoli wyczerpywać swój potencjał wzrostowy, co nieźle ilustruje indeks WIG-Banki, który w ostatnim tygodniu znalazł się blisko ważnego oporu koło 5600 punktów. Jeśli nie dzięki bankom, to ewentualny dalszy wzrost WIG20 musiałby być ponownie zainicjowany przez spółki surowcowe, gdzie mamy z jednej strony duży potencjał techniczny na akcjach PKN, a z drugiej strony szalejące ceny miedzi wspierające akcje KGHM. Wciąż jednak podtrzymuję zdanie, że rynki surowcowe nie mają dużych szans na utrzymanie wzrostów w dłuższym terminie, przez co ryzyko związane z akcjami spółek surowcowych jest podwyższone.