Tej przysłowiowej kropki nad i zabrakło, a wygenerowany w końcówce wczorajszej sesji impuls zwyżkowy przyniósł 1,3% wzrost WIG20, który osłabił pozycję sprzedających.

Bardzo ciekawym elementem środowych notowań był fakt, że wygenerowany w końcówce impuls zwyżkowy nie był kopią ruchów indeksów światowych – warszawskie byki zaryzykowały i wyprzedziły ruchy pozostałych giełd. Jak okazało się wieczorem, strzał był trafiony, gdyż S&P500 również wybronił się łamiąc najbliższy opór.

Wracamy zatem do ruchów z sierpniowej konsolidacji czekając na większy impuls na głównych giełdach światowych. Wciąż pozostaję przy zdaniu, że stopień nerwowości obecnych ruchów przypomina formację szczytową, a nie przystanek przed kolejnym większym ruchem wzrostowym. Okazji nadal można szukać na szerokim rynku, gdzie szybki kapitał wciąż szuka okazji do zarobków zgodnie z zasadą „nieważne co, ważne, że rośnie”.