Podobnie jak pod koniec wtorkowej sesji DAX, w środę WIG20 w trakcie sesji przełamał techniczne wsparcia, czyli linię szyi formacji RGR oraz ostatni lokalny dołek. Łącząc to z luką bessy na otwarciu notowań niedźwiedzie zyskały bardzo poważną przewagę, którą mogły wykorzystać tworząc bardzo mocną strukturę spadkową. Kolejne godziny handlu przyniosły jednak odzyskanie pola przez popyt zarówno na GPW, jak i np. na rynku niemieckim, przez co krótkoterminowe techniczne sygnały sprzedaży zostały zanegowane.

Wciąż można oczywiście mówić o tym, że na obecnych poziomach widać dystrybucję akcji banków oraz sporą realizację na akcjach KGHM, a wzrosty TPSA podparte obrotami są raczej znakiem wzrostu awersji do bardziej ryzykownych blue chipów. To wszystko można jednak zaliczyć do wskazówek świadczących o budowaniu średnioterminowej formacji szczytowej, natomiast krótkoterminowo jesteśmy uzależnieni od sytuacji zewnętrznej, przede wszystkim w USA.

Tymczasem w Stanach rynek wciąż jest mocny i patrząc na wydarzenia z ostatnich tygodni można zauważyć, że przy odskoczeniu w dół naszego rynku przy jednoczesnym utrzymaniu przewagi przez byki w USA dochodziło do dynamicznego kontrataku byków w Warszawie. Nie zdziwi zatem bardzo dobra końcówka tygodnia na GPW i kilkuprocentowy wzrost wywołany przez rynek terminowy i zlecenia koszykowe. Bez mocniejszego sygnału sprzedaży za oceanem, warszawskie indeksy mogą utrzymać wysokie poziomy.