Jego okolice skutecznie zatrzymały ruch wzrostowy i nadal możemy się spodziewać presji podażowej na akcjach polskich banków, przez co ich wzrost wydaje się być krótkoterminowo ograniczony. To jest naturalną przeszkodą dla ewentualnej zwyżki WIG20, choć w jego przypadku widać jeszcze niewypełniony zasięg ruchu wzrostowego, a co za tym idzie być może ewentualny dalszy ruch w górę blue chipów będzie oparty na spółkach spoza branży bankowej.
Kolejnymi indeksami, które tydzień temu znalazły się w potencjalnych punktach zwrotnych, były sWIG80 i mWIG40. W przypadku pierwszego z nich doszło do zatrzymania wzrostów, choć bez negatywnej wymowy, średnie spółki natomiast kontynuowały zwyżkę. Na szerokim rynku byki potwierdziły zatem swoją zdecydowaną przewagę.
Na początku nowego tygodnia obraz rynku jest zatem dość dobry i kupujący mają szansę na kolejny sukces. Warto odnotować oczywiście chwilowe zrywanie mocnej korelacji złotówki i WIG20 z parkietem amerykańskim, co jest pewną przestrogą świadczącą o zwiększonej presji na realizację zysków, nie ignorowałbym również niepokojących spadków na parkiecie w Chinach, których inne giełdy jakby nie zauważały. Te potencjalne zagrożenia muszą się jednak przekształcić w bardziej wyraźne fale spadkowe, a póki co popyt po prostu rządzi.
Na koniec warto dodać coś na temat zaskakująco udanego raportu z rynku pracy opublikowanego w piątek w Stanach. Rozpoczęta w lutym fala wzrostowa zaczęła się przy bardzo złych danych, zakończyć może się przy danych bardzo dobrych. Rynek akcji wyprzedza przyszłość i piątkowy raport z rynku pracy jest jedynie potwierdzeniem, że przepływ pieniądza na rynku kapitałowym w ostatnich miesiącach prawidłowo przepowiedział makroekonomiczną rzeczywistość.