Problem z tym, że po nadbiciu wcześniejszego maksimum znowu pojawiła się presja sprzedających – mamy właśnie trzecią spadkową sesję z rzędu, którą ponownie nikt się nie przejmuje. Dość niesłusznie moim zdaniem.
To słabsze zachowanie rynku chińskiego jest o tyle zastanawiające, że w ostatnich dniach widzimy również lekką utratę korelacji WIG20 oraz złotówki z ruchami kontraktów na indeksy amerykańskie. Gdy dodamy do tego przesilenie na największych spółkach z branży bankowej z zeszłego piątku oraz środowe małe tąpnięcie w końcówce sesji, otrzymujemy bardzo niepokojącą hipotezę – być może zaczyna się nieco większy proces realizacji zysków przez graczy zagranicznych na niektórych rynkach wschodzących.
Analiza techniczna indeksu WIG20 nie wspiera jeszcze takiej tezy i potwierdzą ją dopiero ruchy w nieco dłuższym horyzoncie czasowym. Tymczasem z mojego punktu widzenia najbardziej istotny jest teraz krótkoterminowy sygnał sprzedaży ze środy. Wczoraj indeks największych spółek zanotował wzrost, lecz należałoby go traktować jako ruch powrotny do przełamanego wsparcia. Poziom 2116 punktów pozostaje główną barierą dla byków, a wariant na najbliższe dni to testowanie okolic 2020 punktów. Choć do zmiany głównego trendu wzrostowego wciąż jest bardzo daleko, warto zachować nieco większą ostrożność.