Już w trakcie wczorajszych notowań widać było, że szczególnie na rynku terminowym pojawiła się nowa siła spychająca grająca na spadek. Do okolic 2100 punktów dotarliśmy już koło godziny 14:00, lecz mimo dalszych nacisków podażowych wsparcie było stabilnie utrzymywane. Powodem były oczywiście giełdy zagraniczne – tam podobnych ruchów nie obserwowaliśmy, a zgodnie z widoczną od kilkunastu sesji tendencją nasz rynek nie potrafi znacząco odejść od kopiowania ruchów kontraktów na indeksy amerykańskie. Patową sytuację zakończyły opublikowane o godzinie 16:00 dane z USA, a dokładnie gorszy od oczekiwań odczyt indeksu ISM dla usług. Wtedy indeksy zagraniczne rozpoczęły ruch w dół, a oczekująca na taki rozwój wydarzeń podaż na GPW dosłownie WIG20 wykonując 2% ruch w ciągu 10 minut.
Wczorajsze wydarzenia zmieniły zatem krótkoterminowy obraz techniczny WIG20. Po przełamaniu poziomu 2100 punktów można oczekiwać kontynuacji przeceny co najmniej do pułapu 2020 punktów, a być może jest to początek większego ruchu. Dużym problemem niedźwiedzi będzie jednak fakt, że wczoraj wieczorem indeksy w USA odrobiły sporą część strat. W związku z tym dziś rano na GPW powinniśmy zobaczyć ruch powrotny w górę i jeśli przełamie on poziom 2116 punktów, będziemy mogli mówić o znacznym osłabieniu wczorajszych sygnałów sprzedaży.