Jak się okazało podczas wczorajszych notowań, ta mała dysproporcja została bardzo dynamicznie wyrównana i w momencie bicia szczytów przez kontrakty na indeksy amerykańskie, na GPW widzieliśmy eksplozję kursów, która na koniec dnia zrównała nas z powrotem z głównymi światowymi indeksami.
Głównymi beneficjentami wzrostów w sektorze największych spółek były oczywiście banki posiadające kluczowy wpływ na WIG20. Wystrzał ich notowań najlepiej ilustruje indeks WIG-Banki, który zyskał na wartości 6,5% osiągając tym samym swój techniczny cel, czyli poziom styczniowego szczytu. Mniejsze spółki z indeksu WIG20 nie cieszyły się już tak wielką popularnością, a pod kreską dzień zakończyły walory GTC, Cyfrowego Polsatu oraz PBG.
Przy lepszych nastrojach na głównych światowych parkietach widzimy rozbudzenie euforycznych nastrojów wśród inwestorów indywidualnych grających na szerokim rynku. Podobnie jak w środę, na wczorajszej sesji dość szerokie grono spółek zyskało na wartości ponad 10%, a aktywność spekulantów na kolejnych, zapomnianych dotąd spółkach zaczyna przypominać bardzo niebezpieczną euforię. Mimo to oczywiście warto próbować podłączać się do tych ruchów, pamiętając o zarządzaniu ryzykiem, gdyż tak dobre nastroje mają tendencję do gwałtownych zakończeń.
Dzisiaj nie spodziewałbym się odwrotu od zasady wiernego kopiowania zachowania indeksów amerykańskich, w związku z czym po ewentualnym lekkim wzroście na otwarciu wywołanym przez zamykanie krótkich pozycji na rynku terminowym, później nasz rynek powinien się poruszać wraz z S&P500 Futures. Kluczowym wydarzeniem sesji może być publikacja o godzinie 14:30 dynamiki zmiany PKB w USA w drugim kwartale.