Możliwe zatem, że kolejny pretekst do wzrostów, jakim jest koniec półrocza i kwartału, znowu będzie wykorzystany do chwilowej zwyżki, po której ponownie zaktywują się sprzedający. Moim zdaniem nikt nie powinien się zdziwić, jeśli na pierwszych dwóch sesjach bieżącego tygodnia zobaczymy jakąś chwilową eksplozję optymizmu związaną z możliwością wypłacenia pierwszy raz od wielu kwartałów sowitych premii dla zarządzających funduszami akcji.

W przeciwieństwie do argumentu kalendarzowego, argumenty techniczne sprzyjają obecnie kontynuacji spadków. W zeszłym tygodniu rozpoczął się ruch korekcyjny i głównym pytaniem powinno być to, jak będzie przebiegać ta korekta na rynku. W przypadku przełamania 1774 punktów spodziewałbym się głębszej przeceny do poziomu 1650 lub 1560 punktów. Alternatywnie, jeśli WIG20 obroni się powyżej 1774 punktów, będzie miał szansę na płaski ruch boczny, po którym powrócimy do wzrostów.

Pierwszym oporem jest strefa 1900-1915 punktów, dalszym jest strefa 1960-1975 punktów. Warto zwrócić uwagę na to, że przez ostatnie kilka dni na wykresie tworzy się mała formacji flagi. Wybicie się z niej dołem i poprawienie dołka 1815 punktów powinno przynieść szybki spadek do kluczowego obecnie wsparcia.

Na GPW wciąż jedyną realną siłą jest KGHM, który zawdzięcza wzrosty cenom miedzi, te natomiast są moim zdaniem oparte na spekulacyjnej zagrywce kapitału instytucjonalnego na rynkach towarowych. Będące najlepszą ilustracją polskiej sytuacji gospodarczej banki są wciąż w niełasce inwestorów i póki to się nie zmieni, zeszłotygodniowe spadki należy traktować jako preludium do głębszej i dłuższej przeceny na naszym rynku akcji.