Dla GPW jest to dodatkowy czynnik ryzyka i bez zmiany warty w przewodnictwie WIG20, w pewnym momencie może dojść do bardzo gwałtownych spadków związanych z przekuciem spekulacyjnego bąbla na rynkach towarowych.
Najbardziej oczywistym sektorem, który mógłby przejąć rolę lidera wzrostów na naszym rynku, są banki. Warto przypomnieć, że na początku roku indeks WIG-Banki znajdywał się na pułapie prawie 4700 punktów, czyli 20% powyżej obecnych poziomów. W tym samym czasie WIG20 z nawiązką odrobił swoje straty, co dobrze ilustruje relatywną słabość banków. Ta spora zaległość do nadrobienia to oczywiście ostrzeżenie, ale równocześnie wielka szansa.
W tym kontekście można pozytywnie oceniać sesję ze środy, w trakcie której WIG-Banki urósł o 3% zbliżając się do swojego ostatniego lokalnego maksimum. Dobrze byłoby, gdyby ta zwyżka była kontynuowana – branża ma przed sobą spore pole do wzrostów, a przejęcie pałeczki lidera od KGHM byłoby korzystne zarówno krótkoterminowo, jak i w dłuższym terminie. Bez tego podchodziłbym sceptycznie do możliwości utrzymania warszawskich indeksów powyżej obecnych poziomów w kolejnych tygodniach i miesiącach.