Jeśli spojrzymy na sytuację techniczną WIG20, to ostatni tydzień potwierdził przewagę kupujących i krótkoterminowo należy oczekiwać testu 1814 punktów, a po pokonaniu tego pułapu indeks powinien skierować się w stronę 1900 punktów. Za lekko negatywny sygnał uznałbym w obecnej sytuacji ewentualne zapełnienie czwartkowej luki hossy 1759-1776 punktów. Przełamanie tego wsparcia będzie oznaczało prawdopodobny powrót w stronę dolnych rejonów ruchów z ostatnich tygodni, co oddali w czasie realizację wariantu wzrostowego. Bardzo negatywnie można traktować dopiero przełamanie 1640 punktów, co powinno przynieść głębszy spadek.

Mimo pozytywnego obrazu technicznego indeksu największych spółek, podtrzymuję założenie, że zakres wzrostów wydaje się być ograniczony, a dojście do styczniowego szczytu może przynieść dłuższą stabilizację lub korektę w dół indeksu największych spółek. Do blue chipów należy podchodzić z optymizmem, ale raczej umiarkowanym.

Na szerokim rynku sprawa wygląda inaczej. Mimo tego, że podstawą wzrostu kursów jest odreagowanie skrajnie niskich wycen a nie szukanie potencjału wzrostowego jeśli chodzi o fundamenty (na to, zdaje się, jest za wcześnie w gospodarce), trend ten może być kontynuowany. Choć część spółek, które już mocno zwyżkowały, podlega dość niebezpiecznej dystrybucji, sytuacja techniczna indeksów szerokiego rynku pokazuje, że ogólny potencjał do wzrostu jeszcze się nie skończył i rynek może po prostu poszukać nowych liderów.

Głównymi wydarzeniami w najbliższych dwóch tygodniach będą publikacje wyników spółek za pierwszy kwartał. Jak pokazała TPSA, rozczarowanie może się skończyć bardzo bolesną przeceną, zatem szczególnie w okolicach szczytu publikacji raportów kwartalnych (14/15 maja) na rynku może być bardzo ciekawie.