Poniedziałek przyniósł zdecydowaną poprawę po tym jak tańsze akcje stały się atrakcyjnymi kąskami dla inwestorów. Dow Jones zyskał 92.84 pkt. lub 0.7% do 13,358.31 natomiast Nasdaq skoczył 21.04 pkt. lub 0.8% do 2,583.28. S&P 500, który zaliczył największy spadek od marca 2003 w zeszłym tygodniu, odrobił 14.96 pkt. lub 1.0% do 1,473.91. Do odbicia się indeksu S&P przyczynił się przede wszystkim sektor finansowy. Podrożały akcje największych banków, w tym Citigroup o 22 centy do $47.19, Wells Fargo o $1.05 do $34.61 czy JP Morgan Chase o 52 centy do $44.75. Wydaje się, iż awersja do ryzyka powoli zanika i prawdopodobny wydaje się scenariusz, według którego byki zaczną skupować akcje przecenionych firm i odsprzedawać obligacje. Już wczoraj rentowność Amerykańskich 10-latek (US Treasuries) wzrosła o 5 pkt. bazowych do 4.81%.
Sytuację na giełdach mogą zmienić dzisiejsze publikacje makroekonomiczne. Inwestorzy największą uwagę skupią na bazowym wskaźniku wydatków konsumpcyjnych (PCE Core) publikowanym o 14:30. Wskaźnik ten stanowi główną wskazówkę dla członków Rezerwy Federalnej, którzy między innymi na jego podstawie podejmują decyzję na temat kształtowania się stóp procentowych.
Warszawska giełda była jeszcze wczoraj pod wpływem nie najlepszych nastrojów zza oceanu. Sesja przebiegała dość sennie i dopiero wejście na rynek graczy amerykańskich ożywiło inwestorów. WIG20 stracił na poniedziałkowej sesji 0.33% i zakończył dzień na poziomie 3,685.10. Wydaje się, że uspokojenie rynku wiązać się może ze zbliżającymi się dużymi krokami wysypem wyników kwartalnych Polskich spółek. Biorąc jednak pod uwagę wczorajsze wzrosty w Stanach również i dzisiejsza sesja powinna rozpocząć się na plusie.