Mini euforia w segmencie największych spółek nie była jakimś wyjątkowym zachowaniem warszawskiego parkietu. Na giełdach Europy Zachodniej byki również nie próżnowały, CAC40 wzrósł o 1,7%, DAX o 2,5%, a najlepsze nastroje panowały wczoraj w Budapeszcie, gdzie BUX zyskał na wartości aż 5%.

Wydaje się, że wczorajsza zagrywka byków w Europie była zagraniem pod dobrą sesję w USA, a tymczasem indeksy amerykańskie nie uraczyły nas wzrostami i przy sporych wahaniach w trakcie notowań ostatecznie wyraźnie straciły na wartości. To powinno schłodzić nastroje na początku dzisiejszych notowań w Warszawie.

Szczególną uwagę należy obecnie przykładać do indeksu S&P500, który konsoliduje się od kilku dni nad kluczowym wsparciem 740 punktów. Brak szybkiego odreagowania od tego typu poziomu to przykład zachowania pro-spadkowego, a co za tym idzie większym prawdopodobieństwem cechuje się scenariusz przełamania wsparcia przez indeks. To byłby bardzo negatywny scenariusz dla amerykańskiego rynku akcji i jest to główne niebezpieczeństwo dla kupujących na GPW.