Do przesilenia i sesji odwrotu doszło na jednej z najciekawszych w ostatnich miesiącach sesji w środę. Mieliśmy do czynienia z gigantycznymi obrotami – 1,8 miliarda złotych dla WIG20 można było uznawać za niezły obrót na poziomach rzędu 3500 punktów, natomiast na trzykrotnie niższym pułapie cenowym taki obrót musi być uznawany za bardzo ważne średnioterminowe wydarzenie na rynku.

Dzięki wysokim obrotom towarzyszącym wspomnianej sesji, minimum z tego dnia powinno być teraz ważnym punktem referencyjnym na rynku i przez jakiś mamy szanse pozostać wyraźnie powyżej tego poziomu. Zadanie dla byków jest jednak dość trudne – popyt musi pokonać najbliższe poziomy oporu: lukę 1419-1435 oraz poziom 1595 punktów. Dopiero przełamanie tych poziomów wskazałoby na zakończenie krótkoterminowego trendu spadkowego i dawałoby szanse na tworzenie większej sekwencji wzrostowej. Zatem mimo przełomu widzianego na sesji środowej, główny wniosek z analizy WIG20 pozostaje identyczny jak tydzień wcześniej – bez przełamania kluczowych oporów przez indeks największych spółek, przewagę mają sprzedający i dalsze spadki nadal cechują się nieco większym prawdopodobieństwem.

Dzisiejsza sesja zapowiada się interesująco z dwóch powodów. Przede wszystkim od rana umacnia się złotówka i budowany od środy ruch na parach złotowych będzie wspierał indeksy. Dodatkowo pod koniec sesji piątkowej na GPW doszło do nagłego ruchu na rynku terminowym i być może do jakiegoś przełomu dojdzie również na tym rynku, gdzie najwięksi gracze ostatnio systematycznie obstawiali spadek naszych indeksów.