W przeciwieństwie do pierwszej sesji tego tygodnia, tym razem inwestorzy mogli zapoznać się z kilkoma publikacjami makroekonomicznymi. Indeks S&P/Case-Shiller obrazujący zmiany cen nieruchomości w największych amerykańskich metropoliach spadł zgodnie z oczekiwaniami, natomiast wyraźnie rozczarował indeks zaufania konsumentów w USA. Rynki europejskie reagowały jednak na te dane dość spokojnie, zignorowały je też giełdy amerykańskie, które zakończyły wczorajszą sesję wyraźnym, 2% wzrostem.

Kilka procent wzrostu, które udało się w końcówce roku ugrać bykom na giełdach nie ma absolutnie żadnego znaczenia technicznego zarówno w krótkim, jak i nieco dłuższym horyzoncie czasowym. Na bardziej zdecydowane ruchy poparte obrotami należy poczekać do stycznia. Dzisiejsza sesja przez skrócone godziny handlu powinna upłynąć ponownie w spokojnej atmosferze, a obroty pozostaną niskie. Kończymy 2008 rok licząc na to, że choć 2009 rok będzie na pewno słabszy w gospodarce, to jednak ma prawo być lepszy na GPW.