W interesie tej instytucji leży rozliczenie z zyskiem posiadanych kontraktów, a więc jak najgłębsze zepchnięcie indeksu dużych spółek. A to zapowiada spadki w Warszawie.
Na to, że w dniu dzisiejszym przebieg sesji będzie w głównej mierze determinowany przez sytuację na rynku terminowym, wskazują wczorajsze wydarzenia na GPW. W końcówce notowań, dwa tąpnięcia rynku, spowodowane zleceniami koszykowymi, sprowadziły indeks WIG20, a pośrednio również WIG, na duże minusy na zamknięciu (odpowiednio -3,94 proc. i -3,05 proc.).
Na negatywny dla posiadaczy akcji przebieg dzisiejszej sesji na GPW, wskazuje nie tylko potencjalna koszykowa sprzedaż akcji przez wspomnianą „zagraniczną instytucję finansową”, ale już strach przed realizacją takiego scenariusza.
Strach ten będzie powodował, że inwestorzy mogą prewencyjnie realizować zyski na dużych spółkach, licząc na to, że w piątek odkupią je taniej. I to byłaby słuszna strategia, gdyż takie sztuczne zepchnięcie WIG20 w sytuacji, gdy na świecie trwa proces powolnego odbudowywania zaufania do rynków akcji, tworzy okazję do tańszych zakupów.
Negatywny wpływ na czwartkowe notowania mogą mieć również, publikowane o godzinie 14-tej przez Główny Urząd Statystyczny, listopadowe dane o produkcji przemysłowej w Polsce. Oczekuje się spadku dynamiki produkcji o 9,8 proc. w relacji miesięcznej i o 6,5 proc. w relacji rocznej, po tym gdy w październiku wzrosła ona o odpowiednio 2,9 proc. i 0,2 proc.
Gorsze od prognoz dane, mogą być odczytane jako potwierdzenie silnego hamowania polskiej gospodarki, prowokując tym samym dodatkową podaż akcji. Lepsze dane natomiast pozostaną bez wpływu na giełdę.
W czwartek na rynek trafi również kilka znaczących raportów makroekonomicznych z Europy oraz USA (m.in. indeks Ifo i indeks Fed z Filadelfii). Zważywszy jednak, że to sytuacja na polskim rynku terminowym, a nie nastroje na światowych giełdach powinny w głównej mierze kształtować notowania w Warszawie, więc dane te nie będą mieć większego wpływ na losy sesji.