Gdyby ten scenariusz się zrealizował, dla gospodarki Stanów Zjednoczonych oznaczałoby to ogromne kłopoty, natomiast dla rynków finansowych niewykluczone, że kolejny okres wymuszonej wyprzedaży.

Konsekwencje upadku sektora samochodowego w USA są tak duże (niektórzy uważają, że większe niż upadek Lehman Brothers), a suma pomocy dla nich tak mała (14 mld dol.), że amerykańskie władze raczej nie zaryzykują bankructwa i ostatecznie pomogą. Zanim jednak nie pojawią się oficjalne informacje na ten temat, na rynkach akcji będzie nerwowo.

Konsekwencje decyzji Senatu USA mocno odczuli inwestorzy w Azji (Nikkei -5,6 proc.). Czołowe europejskie parkiety powinny zareagować w podobny sposób. Warszawska giełda nie będzie tu wyjątkiem i piątkowa sesja rozpocznie się od bardzo silnych spadków. Również dlatego, że obecne pogorszenie klimatu inwestycyjnego może załamać wiarę inwestorów w utworzenie na wykresach indeksów WIG20 i WIG popytowych formacji podwójnego dna.

W piątek na rynek napłynie duża grupa raportów makroekonomicznych. W tym tak istotne, jak sprzedaż detaliczna w Stanach Zjednoczonych (godz. 14:30; prognoza: -1,5 proc.). Dane te będą jednak miały tylko charakter uzupełniający. A wiec złe dane wzmocnią negatywne impulsy, a dobre, które są mniej prawdopodobne, je osłabią.

Nastroje na giełdach mogą odwrócić się o 180 stopniu tylko w sytuacji, jeżeli amerykańskie władze zasugerują, że koncerny nie zostaną pozostawione bez pomocy. Taka deklaracja mogłaby w krótkim czasie wywindować indeksy z prawdopodobnych dużych minusów na spore plusy.

Dzisiejszy prawdopodobny spadek na GPW może pogorszyć sytuację na wykresach WIG20 i WIG. Warunkiem jest jednak utworzenie luki bessy i czarnej dziennej świecy. W innym przypadku z ostatecznymi wnioskami trzeba będzie się nieco wstrzymać.

Na gruncie analizy technicznej, realizacja wspomnianego wyżej negatywnego scenariusza (bardzo silny spadek), będzie oznaczał zwrot z poziomu listopadowego szczytu. Tym samym będzie to zapowiedź kontynuacji trendu bocznego w najbliższych tygodniach. To z pozoru neutralny scenariusz. Tak naprawdę jednak dość niebezpieczny. Czas bowiem grał na niekorzyść strony popytowej. Im dłuższa konsolidacja, tym mniejsze szanse na zakończenie jej wybiciem górą.