W Warszawie z mocnego spadku po dwóch godzinach handlu zrobił się wyraźny wzrost i do końca sesji WIG20 utrzymał się na dość wysokim pułapie.
Pro-wzrostowych niespodzianek na naszym parkiecie było w ostatnich miesiącach bardzo mało i szkoda, że wtorkowym notowaniom nie towarzyszył bardzo wysoki obrót. Wydaje się, że do wzrostów bardziej przyczynił się agresywny popyt na rynku terminowym niż zakupy akcji polskich spółek. Do wzrostu w największym stopniu przyczyniły się rosnące o 3% akcje Pekao i PKN, a wyraźnie najwyższe obroty (172mln) skoncentrowały się na akcjach PKO, które zanotowały 1,9% zwyżkę.
Choć wczorajsze notowania należy oceniać pozytywnie, nie zmieniły absolutnie nic w obrazie rynku, który od października wszedł w szeroki i bardzo nerwowy ruch boczny. Jeszcze bardziej zagadkowe wydają się być ruchy indeksów amerykańskich, które po gigantycznej poniedziałkowej wyprzedaży wczoraj wzrosły o 3-4% i krótkoterminowo każdy scenariusz na Wall Street wydaje się być równie prawdopodobny.