Wzrosty objęły przede wszystkim największe spółki, dużo gorzej natomiast spisywał się walory na szerokim rynku. Wśród małych i średnich spółek negatywnie wyróżnił się w bank Millennium. W piątek kolejna spółka giełdowa (Ropczyce) poinformowała o dużych stratach na opcjach walutowych w transakcjach zawieranych za pośrednictwem tego banku. Patrząc na skalę zjawiska zaledwie na podstawie kilku spółek giełdowych można przypuszczać, że klienci banku mogą stracić łącznie setki milionów złotych na transakcjach, które teoretycznie miały chronić je przed ryzykiem kursowym. Jeśli skala tego zjawiska była masowa i nie dojdzie do szybkiego umocnienia złotówki pod koniec roku, straty nie tylko mocno nadszarpną kondycję wielu spółek, lecz mogą doprowadzić niektórych klientów banku do upadku. W obecnej sytuacji niektórzy mogą chcieć wytoczyć przeciwko Millennium procesy prawne, niektóre podmioty nie będą w stanie uiścić zobowiązań – łatwo sobie wyobrazić scenariusz, w którym bank może być zmuszony do utworzenia gigantycznych rezerw oraz utracić wielu istotnych klientów. Rynek zdaje się wyceniać taki wariant, gdyż pomimo tygodniowej 9% zwyżki indeksu WIG-Banki, Millennium w przekroju tygodnia zyskał zaledwie 1%, a w piątek jego akcje spadły o 13%.
Z punktu widzenia sytuacji technicznej WIG20, po niedawnym dość niebezpiecznym spadku poniżej 1620 punktów, w ostatnim tygodniu udało się wyjść powyżej 61,8% zniesienia listopadowej fali spadkowej. To traktowałbym jako sygnał braku zdecydowania rynku i możemy mówić o wejściu WIG20 w szeroki ruch boczny, który ograniczony jest przez bariery 1470 i 1903 punktów.
Jako, że w końcówce tygodnia zbliżyliśmy się do górnego ograniczenia wspomnianego ruchu bocznego, ewentualne najbliższe wzrosty mogą spotkać się z dużą barierą podażowa i będą utrudnione. Dużo będzie oczywiście zależało od inwestorów amerykańskich, którzy wrócą do bardziej aktywnego handlu po wydłużonym weekendzie.