Z punktu widzenia analizy technicznej na wtorkowej sesji kluczowym momentem było przełamanie wsparcia na poziomie 1630 punktów, co potwierdza pro-spadkowe zapędy na rynku. Póki ten poziom był utrzymywany mieliśmy argumenty za wystąpieniem kolejnego ruchu w górę, obraz po wtorkowej sesji daje teraz większe prawdopodobieństwo ponownego spadku do okolic 1500 punktów.

Ten negatywny obraz może się jednak dość szybko zmienić. Widać, że nie tylko GPW, ale i inne europejskie parkiety bacznie obserwują ruchy na Wall Street i w przypadku wybronienia się indeksów amerykańskich z obecnej bardzo trudnej sytuacji, możemy być świadkami powrotu silnego popytu na innych światowych rynkach akcji. Wczorajsza sesja w USA ponownie nie przyniosła zdecydowanego sygnału dla innych rynków, indeksy zakończyły bowiem notowania lekkimi wzrostami. Czekając na ostateczny ruch za oceanem, po wczorajszym przełamaniu wsparcia przez WIG20, na GPW nadal może przeważać strona podażowa.