Sytuacja jest napięta, szczególnie, że zachowujemy się gorzej od rynku bazowego, którym są Stany Zjednoczone. Na Wall Street mamy do czynienia z handlem w pobliżu październikowych dołków i choć byki amerykańskie próbują oddalić się od tych poziomów, ryzyko ewentualnego kolejnego sporego spadku w USA jest dość wysokie. Jeśli przy względnie stabilnych poziomach S&P500 nasz rynek ma problemy, nowa fala spadkowa w USA może być dla nas podwójnie bolesna.

Niepokojący jest też w mojej ocenie nagły i mocny wzrost LOP w czwartek i piątek. Wyraźna zwyżka otwartych pozycji na rynku terminowym wraz z rozciąganiem się negatywnej bazy moim zdaniem świadczy o budowaniu dużej krótkiej pozycji przez jeden podmiot. Osobiście nie wykluczałbym scenariusza, w którym po zbudowaniu krótkiej pozycji na rynku terminowym dojdzie do sporego ataku podaży na rynku kasowym, a efekty tego typu sytuacji widzieliśmy w ostatnią środę.

Mimo tych kilku negatywnych czynników, zainicjowana kilka tygodni temu korekta wzrostowa ma prawo do kontynuacji i jeszcze nie padły sygnały jej zakończenia. Bez przebicia najbliższych wsparć w na Wall Street lub GPW, kolejne dni mogą przynieść poprawę sytuacji na rynku.

Jeśli chodzi o sytuację techniczną WIG20, dla rynku bardzo ważne wydaje się być teraz utrzymanie czwartkowego minimum – przełamanie wsparcia 1630 punktów odbierałbym jako negatywny sygnał i wówczas należałoby spodziewać się ruchu w stronę dołka 1470 punktów. Jeśli wsparcie 1630 punktów zostanie utrzymane, większe szanse w kolejnych tygodniach przypisywałbym stronie popytowej. To dawałoby podstawy do budowania kolejnego impulsu wzrostowego, który po przejściu 1903 punktów ma prawo skierować się w stronę 2134 punktów z oporem zlokalizowanym przy poziomie 1970 punktów. Najszybszym oporem jest poziom 1760 punktów.