... ale również zamykane przez całą sesję krótkie pozycje na rynku terminowym, co dobrze ilustruje mocny spadek LOP. Ostateczne połączenie tych wszystkich czynników przyniosło nam zasłużony, 7% wzrost WIG20.
Rynek warszawski realizuje zarysowany w poprzednich tygodniach scenariusz. Po gigantycznym, wręcz absurdalnym wyprzedaniu akcji, przyszedł czas na imponującą korektę. Budowana właśnie formacja V nie oznacza końca bessy, jest jednak spora nadzieja, że w poniedziałek wyznaczyliśmy minimum spadków. Jednocześnie zgodnie z oczekiwaniami korekta na rynku akcji została połączona z odreagowaniem na rynkach surowców oraz korektami cen walut.
Historyczne analogie uczą, że takie pierwsze mocne odbicie przede wszystkim dotyczy największych spółek – inwestorzy szukają płynności i bezpieczeństwa. Stąd również teraz główny nacisk położony został na blue chipy, a dopiero na drugim miejscu na największe i również mocno przecenione spółki z sektora mWIG40. Na szerokim rynku widoczny jest brak zainteresowania walorami wielu małych spółek i tam moda na zakupy powinna przyjść zdecydowanie później.
Choć byłem zwolennikiem scenariusza bardzo dynamicznej korekty wzrostowej, przed dzisiejszą sesją podchodzę do rynku sceptycznie. W ciągu dnia powinniśmy odnotować spore zwyżki, lecz zbliżając się do pierwszego poważnego oporu dla WIG20 w okolicy 1860 punktów powinna zwiększać się presja do realizacji zysków. W okolicy wspomnianego poziomu może dojść do kontry sprzedających i do zakończenia pierwszego etapu wzrostowego odreagowania. Sytuacja zewnętrzna wraz z ciągłym średnioterminowym wyprzedaniem dają jednak podstawy do tego by sądzić, że w horyzoncie kilku tygodni znajdziemy się jeszcze wyżej.