Co ważne, wczorajszy dzień rozpoczął się sporymi spadkami warszawskich indeksów, a w takich warunkach ostateczny sukces w postaci 0,9% wzrostu WIG20 ma dużo większe znaczenie techniczne. Małą euforię zakupów widać było w branży bankowej – luki po stronie sprzedaży sprzyjały momentami nawet dwucyfrowym wzrostom niektórych spółek jak np. BRE, BZ WBK czy Millennium. Właściwie gdyby nie nieustająca mocna presja podaży na akcjach PKO i TPS, sesję zakończylibyśmy prawdopodobnie dużo wyżej. Mimo tego, że sukces na poniedziałkowej sesji w dużej mierze zależał od wyczerpywania się podaży, nawet przy mało silnym kupnie mocno wyprzedany rynek może zanotować spore korekcyjne wzrosty.
Dziś pierwszy raz od kilku tygodni jesteśmy w dogodnej sytuacji, bowiem wczorajszy atak byków na GPW poprzedził dobre zachowanie się giełd azjatyckich. Mimo spadków na Wall Street, w nocy wzrosły również kontrakty na indeksy amerykańskie, zatem aktywowany wczoraj na naszym parkiecie popyt będzie mógł dalej walczyć o zwyżki. Co ważne, widzimy próby kontrataku również na rynkach surowcowych, co będzie nam sprzyjać przede wszystkim dzięki mocno wyprzedanemu KGHM. Nie obędzie się bez dużych nerwów, ale jest szansa, że w tym tygodniu zobaczymy kontynuację wczorajszego wzrostu.