Nasza waluta została gwałtownie przeceniona, co z jednej strony jest dobrym sygnałem (długo mówiono o problemach eksporterów), lecz na pewno w krótkim terminie dynamiczna wyprzedaż wywołała pewien dodatkowy psychologiczny wstrząs na rynku.

Spadek złotówki połączony z dalszą wyprzedażą na rynku stwarza potencjał do wzrostu kursów spółek zajmujących się eksportem. Są oczywiście kontrargumenty przeciw niektórym spółkom z tej grupy – m.in. spadek popytu zagranicznego w sytuacji spowolnienia gospodarek europejskich oraz ew. wzrost kosztów zadłużenia w walutach obcych. Jednak w przypadku niejednej spółki potencjalne ryzyka będą zrekompensowane z nawiązką przez korzystniejszy kurs walutowy. Które spółki zostaną w tej sytuacji docenione przez rynek pokażą nowe trendy i analiza techniczna. Już teraz widzimy relatywnie niezłe zachowanie się m.in. Cersanitu, HTL-Strefy czy Biotonu.

Dodatkowo należy zwrócić uwagę na fakt, że w momencie uspokojenia się nastrojów, nasz rynek będzie podwójnie atrakcyjny dla inwestorów zagranicznych – sprzyjać im będą bowiem zarówno niskie ceny akcji, jak i relatywnie tani złoty.

Na razie jednak warto skupić się na sytuacji bieżącej na całym rynku. Skala wyprzedaży jest bez wątpienia większa niż oczekiwania nawet najbardziej zagorzałych rynkowych pesymistów. Mimo nieco odważniejszego ataku popytu w piątek, który otwiera drogę do jakiegoś kontrataku byków na początku tygodnia, niedźwiedzie całkowicie rządzą na warszawskim parkiecie.

Po wyczerpaniu podaży powinno dojść do paniki kupna i pierwszy udany ruch wzrostowy będzie moim zdaniem bardzo dynamiczny. Uważam jednak, że prawidłowe oszacowanie poziomu czy też czasu rozpoczęcia wzrostu jest mało prawdopodobne. Spadającego noża łapać się nie opłaca, a na razie poza skrajnym wyprzedaniem żadne sygnały techniczne nie wskazują na bliską zwyżkę.