Słabość polskiego rynku akcji przeraża tym bardziej, że kondycje, a przy okazji perspektywy, gospodarek Polski i USA są diametralnie różne. Fundamentalnie więc spadki na GPW, podobnie zresztą jak ostatnia dramatyczna wyprzedaż złotego, jest nieuzasadniona. Tyle tylko, że to nie fundamenty, ale emocje rządzą obecnie na rynkach finansowych. Pocieszać może jedynie to, że gdy sytuacja się uspokoi, zarówno rynek akcji, jak i polska waluta, mogą przynieść bardzo silną korektę wyprzedaży z ostatnich tygodni.
Ta łatwość opisana wyżej spadków, w połączeniu z widocznym na rynku zniechęceniem powoduje, że należy oczekiwać spadków na otwarciu czwartkowej sesji. Jednak spadku bardzo ograniczonego. Nadzieje na odbicie amerykańskich giełd po środowej przecenie, jaką dają poranne plusy kontraktów terminowych na S&P500 i Nasdaq Composite, będą powstrzymywać od wyprzedaży akcji.
O losach całej sesji natomiast zdecydują nastroje na parkietach w Londynie, Paryżu i Frankfurcie. Takim impulsem dla rynku akcji nie będzie natomiast sytuacja na rynku węgierskim, który z uwagi na dzisiejsze święto, nie pracuje.
O godzinie 10-tej Główny Urząd Statystyczny opublikuje wrześniowe dane o sprzedaży detalicznej i stopie bezrobocia w Polsce. Oczekuje się odpowiednio odczytu na poziomie 11,4 proc. i 9,3 proc. w skali roku. Nienajlepsze rynkowe nastroje powodują, że wyraźnie gorsze od prognoz dane mogą zachęcać do sprzedaży akcji, natomiast lepsze odczyty zostaną niezauważone.
Sytuacja na warszawskiej giełdzie jest aktualnie skrajna zła. I to zarówno ta oceniana przez pryzmat analizy technicznej, jak i nastrojów dominujących na rynku.
To powszechne zniechęcenie, jakie obecnie dominuje wśród inwestorów, jak również szeroko obserwowany brak wiary w trwałą poprawę sytuacji, to paradoksalnie dobre wiadomości. Z takiego zniechęcenia i paniki, zwykle rodzą się wzrosty. Teraz nie powinno być inaczej. Pytanie tylko z jakiego poziomu one nastąpią. Tego nie da się określić.