Można spokojnie mówić o rozczarowaniu postawą największych inwestorów, gdyż po piątkowej dramatycznej przecenie nasz rynek zasługiwał na wzrostowe odreagowanie.
Bardzo słabo ponownie wypadł KGHM. Akcje spółki wybiły się dołem z nerwowego ruchu bocznego z ostatnich tygodni, tym samym otwierając sobie drogę do dalszej przeceny. Jednym z elementów negatywnie wpływających na akcje była rekomendacja sprzedaży wydana przez jedno z biur maklerskich, a oliwy do ognia dolewał ogłoszony przez załogę jednodniowy strajk oraz wywiad prezesa spółki potwierdzającego zbliżanie się progu rentowności w produkcji miedzi.
Pod presją sprzedających były znowu banki i niestety wydaje się, podmiot bądź podmioty pozbywające się akcji banków w naszym regionie jeszcze nie zakończyły tego procesu. Taką hipotezę potwierdza m.in. wczorajsze zachowanie się węgierskiego OTP, który na parkiecie w Budapeszcie spadał jeszcze mocniej niż polskie instytucje na GPW. Lekkim pozytywem było to, że poza wspomnianymi akcjami KGHM i największymi bankami, pozostałe blue chpy zachowywały się raczej pozytywnie. Szeroki rynek również pozostawał stabilny i nie działo się na nim zbyt wiele ciekawego. Ostatecznie ponad 50% spółek zyskało, a niecałe 40% straciło na wartości.
Choć takie słowa jak „rozczarowanie” czy „słabość” pojawiają się niemal codziennie w komentarzach dotyczących naszego rynku, nadal można mieć nadzieję, że warszawski parkiet przynajmniej wyrówna swoją relatywną słabość w porównaniu do indeksów giełd rozwiniętych. Wczoraj w USA indeksy zanotowały kilkuprocentowe wzrosty, co powinno dziś ponownie sprzyjać pozytywnemu otwarciu na GPW. Później prawdopodobnie ponownie uderzą sprzedający i kwestią otwartą jest jak duży nawis podażowy wisi jeszcze nad rynkiem. Jego wyczerpanie pozwoli nam dość szybko wskoczyć na wyższe pułapy od obecnych.