W ciągu dnia kluczowym wydarzeniem była publikacja danych makroekonomicznych z USA o godzinie 14:30. Nieco niższa liczba bezrobotnych i inflacja CPI wyzwoliły bardzo dynamiczny ruch na kontraktach terminowych i indeksie. Optymizm został jednak w ciągu kolejnych dwóch godzin skutecznie ochłodzony – kolejne dane o produkcji przemysłowej i aktywności biznesowej w regionie Filadelfii wyzwoliły kolejny atak podaży.

Sesja zatem wyglądała jak walka bokserska, w której zwyciężyła podaż, lecz byki są wciąż w grze dzięki utrzymaniu się powyżej minimum z ostatniego piątku. W potencjalnie beznadziejnej sytuacji, w jakiej znalazł się rynek wczoraj rano, taki przebieg sesji można uznać mimo wszystko za nienajgorszy dla strony popytowej.

Emocji nie będzie brakowało również na dzisiejszej sesji. Wczorajsze notowania w USA przyniosły jeszcze większe rozchwianie nastrojów niż na naszym parkiecie. Z bardzo mocnych spadków w ciągu dnia indeksy amerykańskie wyszły na spore plusy i ostatecznie wzrosły o ponad 4%. Sytuacja techniczna na Wall Street mimo wielkiej zmienności jest dzięki temu ciekawsza niż na GPW i wyraźne oddalenie się od zeszłotygodniowego dołka będzie w najbliższych dniach sprzyjało stronie popytowej za oceanem. Prognozowanie kolejnych ruchów na rynkach jest bardzo trudne, tak samo jak wskazanie istotnych poziomów oporu – cały czas jednak można mieć racjonalne oczekiwania do kształtowania się istotnego dołka na rynku amerykańskim, co pomogłoby wszystkim rynkom akcji.