Oczywiście dość łatwo wskazać winnego. Są nim fundusze inwestycyjne, zmuszone do sprzedaży akcji w okolicy potencjalnego średnioterminowego dołka (przy założeniu, że piątkowa panika wyznacza ten dołek), przez inwestorów umarzających jednostki uczestnictwa.

Ta relatywna słabość polskiego rynku w pierwszych dwóch dniach tygodnia powoduje, że dziś warszawski parkiet może być bardziej wrażliwy na wczorajszą realizację zysków na Wall Street, która następnie była kontynuowana na azjatyckich giełdach i ma szanse również wywołać podobną realizację zysków w Europie, niż inne giełdy.

Słabszy początek notowań, nie przesądza o tym w jakich nastrojach inwestorzy zakończą dziś handel. O tym zdecydować powinny dwa czynniki. Mianowicie publikacja wyników kwartalnych przez JP Morgan i Wells Fargo oraz publikowane o godzinie 14:30 wrześniowe dane o sprzedaży detalicznej w Stanach Zjednoczonych. Rynek szacuje, że spadnie ona o 0,9 proc. w relacji miesięcznej, natomiast sprzedaż z wyłączeniem samochodów będzie niższa o 0,3 proc. Miesiąc wcześniej wskaźniki te ukształtowały się odpowiednio na poziomie -0,3 proc. i -0,7 proc.

W dniu dzisiejszym Główny Urząd Statystyczny opublikuje wrześniowe dane o przeciętnym wynagrodzeniu (prognoza: 10,9 proc.) i zatrudnieniu (prognoza: 4proc.) w Polsce. Nie będą one jednak miały wpływu na rynek akcji.