Czy koniec spadków jest blisko? Poziom 2100 punktów traktowany przeze mnie w scenariuszu bazowym jako potencjalne dno bessy już został przełamany i trudno jest teraz wskazać równie wiarygodne potencjalne poziomy docelowe. Sesja piątkowa na GPW wyglądała jednak na apogeum i jest szansa, że kończymy ostatnią, paniczną falę spadków.

Patrząc na poprzednie rynki niedźwiedzia należy założyć, że bessę finalnie zakończy dopiero późniejsza konsolidacja przy niskich obrotach, a obecne spadki mogą co najwyżej ustanowić minimum trendu zniżkowego. Pewne jest utrzymywanie się historycznie wysokiej zmienności, co utrudnia jakiekolwiek prognozy. Jedynym konkretnym argumentem strony popytowej jest gigantyczne wyprzedanie oraz wysokie obroty świadczące o odbiorze akcji (prawdopodobnie przez OFE) w trakcie panicznych wyprzedaży.

Chciałbym jednak podkreślić, że podtrzymuję moje wcześniejsze zdanie, iż długoterminowo z obecnych poziomów powinno dojść do sporych wzrostów i poziomy te są bardzo atrakcyjne do stopniowej akumulacji. Jednocześnie jednak Ci inwestorzy, którzy nie mają długoterminowego podejścia do inwestowania, powinni uważnie obserwować rynek i moim zdaniem rozsądniejsze jest czekanie na poprawę sytuacji niż łapanie spadającego noża.