Sytuacja jest bardziej klarowna z dłuższej perspektywy - mamy bardzo wyraźny trend spadkowy i w związku z powyższym wtorkową sesję należy traktować jako jedynie wzrostową korektę.
Po wczorajszych notowaniach na GPW nie sposób nie przyznać, że nagle popyt pokazał bardzo dużą siłę, co dobrze odzwierciedla nie tylko ostateczny 2% wzrost WIG20 po mocnym spadku na początku sesji, ale również wysokie obroty. Kolejny raz w ostatnim okresie na rynku pojawiają się aktywniejsi kupujący i obstawiałbym, że w dużej mierze za zakupy odpowiedzialne są OFE.
Szybkie spojrzenie na statystykę wzrostów i spadków na szerokim rynku nie daje już jednak zbyt optymistycznych wzrostów. Jedna czwarta spółek ustanowiła nowe minimum bessy, a ponad połowa spółek zakończyła dzień pod kreską. Najmocniej wyróżniły się akcje Kofola-Hoop, które urosły o 42% po ogłoszeniu przez spółkę powiązaną z funduszem Enterprise Investors wezwania na część akcji Hoopa. Samo wezwanie nie jest wielkim zaskoczeniem - bardzo niskie wyceny giełdowe coraz częściej będą skłaniać dużych inwestorów do przejęć spółek z GPW, bardziej zaskakująca wydaje się być duża premia za akcje w porównaniu z wyceną rynkową. Wydawałoby się, że obecne złe nastroje na rynkach dają nieco większą siłę negocjacyjną potencjalnych nabywców.
Wieczorem giełdowa huśtawka przyniosła bardzo mocne wzrosty w USA i na innych rynkach akcji, lecz należy odnotować, że zwyżki miały mniejszy rozmiar od poniedziałkowych spadków. Rynek rośnie w oczekiwaniu na to, że plan Paulsona uda się jednak zatwierdzić jeszcze w tym tygodniu. Obawiam się jednak, że taka informacja może już być zdyskontowana w cenach i niezależnie od ostatecznej decyzji władz amerykańskich, po jej ogłoszeniu rynki mogą ponownie zakołysać się w dół.