Sprawdziły się negatywne scenariusze zakładające możliwość wystąpienia kolejnej fali spadkowej na rynku. Zaskakujące jednak było to, że wszystkie rynki akcji dość szybko powróciły na wyższe poziomy dzięki hurraoptymizmowi w końcówce tygodnia. Jestem jednak przekonany, że pomimo weekendowego wielkiego planu ratunkowego przygotowanego przez Departament Skarbu USA, to nie koniec złych informacji z rynku amerykańskiego i tym samym prawdopodobnie czeka nas jeszcze wiele negatywnych emocji. Kwestią otwartą pozostaje to, jak wiele złych informacji jest już zdyskontowanych przez rynek.
Choć piątkowa euforia na rynkach akcji wygląda bardzo optymistycznie, nie należy zakładać, że szybko powrócimy do hossy. Do tego brakuje nam wiele, a w najlepszym przypadku budujemy teraz średnioterminowy dołek. Mimo możliwości wystąpienia dalszych krótkoterminowych turbulencji, nie zmieniam zdania co do tego, że długoterminowo dalsze spadki można będzie to traktować jako bardzo korzystne warunki do inwestycji w akcje.
Ważnym elementem oceny rynku, o którym należy wspomnieć, jest liczba walorów osiągających nowe minimum bessy. Choć początek ubiegłego tygodnia przyniósł mocne spadki niemal wszystkich spółek, to lekkie wzrosty z ostatnich miesięcy pozwoliły wielu walorom na utrzymanie się powyżej lipcowego minimum. Przypomnę, że zarówno w styczniu, jak i w lipcu zdecydowana większość walorów osiągnęła nowe dołki. Zwiększająca się liczba spółek utrzymująca się w pozytywnej kilkumiesięcznej strukturze dołków i szczytów jest dobrym prognostykiem i jeśli taka tendencja się utrzyma w kolejnych miesiącach, będzie to zapowiedź możliwego rozpoczęcia selektywnego trendu wzrostowego na niektórych walorach, a to już może być zapowiedzią nowej hossy w dłuższym terminie.