Bardzo pomocne było też poranne przełamanie oporu 2606 punktów, co wzbudziło jeszcze większe zainteresowanie akcjami.

Wśród największych spółek jesteśmy obserwatorami niedoważania akcji spółek surowcowych w portfelach funduszy, a ich kosztem wzmacnia się branża bankowa. Dobrym przykładem jest KGHM, który na wczorajszej udanej sesji spadł o 2,5%. Bardzo możliwe, że miedziowy gigant wraz z taniejącą miedzią spadnie niedługo na nowe minimum bessy, zresztą od dłuższego czasu akcje spółki nie są mocno skorelowane z rynkiem.

Wśród ważnych wniosków z wtorkowej sesji należy odnotować bardzo dobre zachowanie się szerokiego rynku, czyli tak popularnych rok temu małych i średnich spółek. Już od kilku tygodni widać było, że uspokojenie nastrojów w segmencie WIG20 wystarcza do selektywnych wzrostów, a swoisty efekt domina sprawił, że wzrosty się rozprzestrzeniają na coraz szersze grono walorów. Trudno mówić tu o zmianie trendu, lecz biorąc pod uwagę gigantyczną skalę przeceny, przed wieloma spółkami otwarta jest droga do sporych wzrostów będących korektami wcześniejszego trendu zniżkowego.

Co ważne, wtorkowym wzrostom towarzyszył wzmożony obrót i widać, że przy wyraźnych impulsach pro-wzrostowych na naszym rynku byki panują niemal jak za czasów hossy. Szkoda jedynie, że przy braku takich wyraźnych bodźców nasz rynek nie potrafi obrać kierunku i pogrąża się w marazmie takim jakim widzieliśmy np. na sesji poniedziałkowej czy też na sesjach tydzień wcześniej. To dość poważny czynnik ryzyka - przy pozytywnych nastrojach kupujących jest wielu, przy ich pogorszeniu niestety popyt dość szybko ucieka. Jeśli taki obraz się zmieni, będziemy mogli mówić o zmianie trendu.