Jednocześnie nie należy oczekiwać, że pogorszenie sytuacji geopolitycznej, spowodowane napiętą sytuacją na linii Rosja-państwa zachodnie, będzie dziś wpływać na giełdę. Nawet pomimo tego, że agencja Fitch ostrzega o możliwym zniechęceniu inwestorów zagranicznych do Polski, wywołanym tą sytuacją. Jeżeli przyjąć, że Fitch ma rację, to obecnie inwestorów zagranicznych na GPW jest jak na lekarstwo, więc strach przed ich ewentualnym wyjściem, nie będzie miał wpływu na bieżącą sytuację.

Ewentualne wzrosty w Warszawie mogą dziś być o tyle łatwe w wykreowaniu, że w ostatnich dniach utrzymują się niewielkie obroty. Stąd też podniesienie rynku nie stanowi problemu.

Wzrosty te jednak nie są bezwarunkowe. Największym zagrożeniem dla realizacji tego scenariusza są publikowane o 14:30 dane o zamówieniach na dobra trwałego użytku w Stanach Zjednoczonych. Rynek szacuje, że dynamika zamówień wyniesie w lipcu 0,1 proc. Znacznie gorszy od prognoz odczyt, mógłby wywołać falę obaw o kondycję amerykańskiej gospodarki, prowokując spadki na europejskich parkietach, a więc również w Warszawie.

Wpływ na wydarzenia na GPW nie będzie natomiast miał dzisiejsza decyzja Rady Polityki Pieniężnej ws. stóp procentowych. Rada nie powinna zaskoczyć i pozostawi stopy bez zmian (główna stopa wynosi obecnie 6 proc.), a tylko zaskoczenie gwarantowałoby reakcję giełdy.

Sytuacja techniczna na wykresie indeksu WIG pozostaje niezmienna od pewnego czasu. Po tym jak przed miesiącem indeks ten odbił się od grupy oporów zlokalizowanych w okolicy 43000 pkt., lekką przewagę ma strona podażowa, co sugeruje spadki w okolice lipcowych minimów na poziomie 37371,76 pkt. (jednak już nie przełamanie tego wsparcia).

Sytuacja na wykresie indeksu szerokiego rynku wyraźnie się poprawi z chwilą, gdy wybije się on powyżej strefy podażowej 41500-43000 pkt., jaką tworzy roczna linia bessy (41500 pkt.), szczyt z 30 lipca br. (42416,36 pkt.), minimum ze stycznia br. (42506,24 pkt.) i 50 proc. zniesienie fali spadków maj-lipiec br. (43000 pkt.).