Na rynku przeważały wczoraj reakcje na wyniki finansowe. Bardzo wiele z notowanych na GPW spółek opublikowało wyniki za drugi kwartał po czwartkowej sesji i dopiero po dłuższym weekendzie inwestorzy mogli na nie zareagować. Wśród spadkowiczów można wymienić m.in. akcje Vistuli, które po rozczarowującym kwartale zostały przecenione o 14,5%.
Dobrze zostały przyjęte natomiast wyniki Barlinka – mimo słabszych osiągnięć niż w 2007 roku, umocnienie złotówki nie przeszkodziło aż tak mocno spółce, której sprzedaż jest jednak bardzo mocno oparta na eksporcie. Akcje podrożały na koniec dnia o 5% i tutaj już od kilku tygodni można mówić o stopniowej akumulacji akcji prawdopodobnie w oczekiwaniu na lepsze rezultaty w przyszłości w przypadku trwalszego odwrócenia trendu na złotym.
Na tych przykładach widać, że w przypadku niektórych spółek sesja mogła być emocjonująca, lecz z perspektywy całego rynku można było odnieść wrażenie, że długi weekend się jeszcze nie skończył. Rynek zatem nadal powinien kontynuować powolny spadek na niższe poziomy, po którym możliwy jest jeszcze jeden impuls w górę. Kluczowa będzie sesja z wyraźnym wzrostem obrotów, która może rozpocząć większy ruch z nieco intensywniejszym handlem.
Niestety niepokojące sygnały dochodzą z rynku amerykańskiego. Inwestorów powinna martwić wczorajsza wyraźna zniżka indeksów, lecz nie ze względu na skalę (1-1,5% to nie tak wiele), lecz ze względu na jej umiejscowienie. Z perspektywy ostatnich miesięcy na wykresie powstała formacja klina zwyżkującego, a poniedziałkowe notowania spowodowały, że dziś może dojść do wyraźnego wyłamania się dołem z tej formacji, co powinno w najbliższym okresie sprzyjać na całym świecie stronie podażowej.