W perspektywie całego minionego tygodnia można mówić o mało emocjonującym handlu i braku przełomu w sytuacji rynkowej, która nadal chwilowo sprzyja bykom. Mimo możliwej pogłębienia się korekty z ostatnich dwa tygodni, niskie obroty wskazują na to, że inwestorzy kupujący agresywnie akcje w drugiej połowie lipca nie zamykali swoich pozycji realizując zyski. Kolejna fala zakupów jest cały czas możliwa. W ostatnim tygodniu dość wyraźne było nieco lepsze zachowanie się spółek eksportowych, co można wiązać z lekkim osłabieniem złotówki i nadziejami na utrwalenie się tej tendencji.
Dość niepokojące jest zachowanie się indeksów amerykańskich, których wzrost z ostatnich tygodni zaczyna kształtować się w formację klina zwyżkującego. Istnieje zagrożenie wystąpienia nowej fali spadkowej na rynku amerykańskim, które mogłoby mocno zmienić nastroje na innych rynkach akcji. Grozi nam też wystąpienie wzrostowego odbicia na rynku ropy naftowej, lecz w obliczu prawdopodobnego odwrócenia się głównego trendu na wykresie surowca, rynek może dostosować się do spadkowych prognoz i nieco zignorować ew. wzrostowe odreagowanie na ropie.
Z punktu widzenia analizy technicznej WIG20 kontynuuje korektę spadkową ruchu wzrostowego rozpoczętego w połowie lipca. Można założyć, że poziom docelowy dla tego ruchu to 2580 lub 2540 punktów, czyli zniesienia Fibonacciego fali wzrostowej. Najważniejszym wnioskiem z ostatnich dni jest jednak to, że spadki odbywają się przy niskich obrotach i wydają się mieć wtórny charakter w stosunku do wcześniejszego wzrostu. Nadal zatem zakładam, że choć spadek może się krótkoterminowo pogłębić, to niedługo może dojść do kolejnego silniejszego impulsu wzrostowego i testu oporów zlokalizowanych w strefie 2810-2860 punktów. Załamaniem tego scenariusza byłoby pojawienie się zwiększonych obrotów i zejście poniżej 2540 zł z podwyższoną aktywnością sprzedających.