Dotyczy to przede wszystkim największych spółek notowanych na GPW, które z uwagi na dużą płynność, obecnie szczególnie skupiają uwagę inwestorów.

Ta dotychczasowa siła giełdy nie powinna jednak jej ustrzec przed spadkiem na otwarciu piątkowej sesji. Wczorajsza przecena na Wall Street oraz równie duże spadki na azjatyckich parkietach, w sposób naturalny powinny wywołać cofnięcie popytu. Wątpliwe też jest, czy opublikowane przed sesją, lepsze od prognoz wyniki banku Pekao (zysk 830 mln; prognoza 803 mln), zminimalizują początkowe straty. W ostatnich dwóch tygodniach kurs Pekao wzrósł o 34 proc. Wyniki są więc już w cenach.

Losy dzisiejszej sesji w Warszawie, ale również i na wielu innych giełdach, rozstrzygną się o godzinie 14:30. Wówczas zostaną opublikowane lipcowe dane z amerykańskiego rynku pracy. Rynkowe szacunki zakładają wzrost stopy bezrobocia z 5,5 proc. do 5,6 proc., przy jednoczesnym spadku zatrudnienia w sektorze pozarolniczym o 75 tys. (przed miesiącem był to spadek o 62 tys.). Gorsze od prognoz dane mogą „przycisnąć” giełdy. Lepsze staną się kolejnym impulsem do wzrostu.

Dzisiejsza sesja jest niezwykle istotna z punktu widzenia kształtowania się sytuacji technicznej na wykresie indeksu WIG20. Obecnie indeks ten nieznacznie naruszył strefę podażową, jaką w przedziale 2741,73-2750,00 pkt. tworzy dołek z 17 marca br. oraz linia bessy. Zdecydowane odbicie od niej, może być odczytane nawet jako krótkoterminowy sygnał sprzedaż. Natomiast jej wyraźne przełamanie, będzie bardzo silnym sygnałem kupna, który powinien zapewnić przynajmniej 2-3 tygodnie wzrostów.

Na wykresie indeksu WIG, analogiczna strefa oporu, znajduje się w okolicy 43 000 pkt.