Mocnych wzrostów doświadczył również segment małych i średnich spółek, co przełożyło się na wzrost sWIG80 o 2,23 proc. do 10035,67 pkt., a mWIG40 o 2,86 proc. do 2445,30 pkt.
Silne odbicie małych i średnich spółek, które najmocniej ucierpiały w czasie rozpoczętej przed rokiem bessy, może cieszyć. Martwi jednak fakt, że reprezentujące je indeksy rosną mocniej niż WIG20. Gdyby ta tendencja się utrzymała w kolejnych dniach, to potwierdzałoby to tezę, że wzrosty mają tylko i wyłącznie korekcyjny charakter, a są one generowane przede wszystkim zleceniami indywidualnych inwestorów, czyli grupy, która przy najmniejszym pogorszeniu sentymentu, najszybciej będzie pozbywać się akcji.
W środę wzrosły akcje 252 spółek, 66 spadły, a 30 pozostały bez zmian. Najwięcej zarobili akcjonariusze Pepees-u. Kurs akcji gwałtownie zakończył ponad 1,5-miesięczną stabilizację powyżej poziomu 46 groszy i wzrósł o 20,4 proc. do 59 groszy. Po drugiej stronie barykady natomiast znalazły się walory Makrum, które potaniały o 7,9 proc.
Dzisiejszy wzrost indeksu WIG, to już piąta kolejna sesja zakończona na plusie. W tym czasie zyskał on w sumie ponad 8 proc. Aktualnie niewiele wskazuje na to, żeby jeszcze w tym tygodniu podaż mocniej zaatakowała, kończąc pierwszy etap wzrostowej korekty na GPW.
Takiej poważnej realizacji pierwszych zysków, należy raczej oczekiwać w przyszłym tygodniu. Głównie dlatego, że zarówno polski, jak i światowe rynki akcji, będzie już cechować wyraźne krótkoterminowe wykupienie. Realizacja zysków będzie więc czymś naturalnym.
W styczniu, gdy zakończyła się poprzednia fala wyprzedaży, pierwszy etap korekty zakończył się po 9 dniach, zwyżką indeksu WIG o 11 proc. Teraz, ze względu na nieco bardziej klarowną sytuację na indeksach oraz nieco lepsze nastroje niż wtedy, pierwsza fala odbicia też może zakończyć się po dwóch tygodniach, ale stopa zwrotu raczej będzie nieco wyższa.
Cała korekcyjna sekwencja, bo póki co tak trzeba traktować obecne wzrosty (nawet jeżeli przyjąć dość prawdopodobną hipotezę o końcu bessy na jesieni), maksymalnie może sięgnąć okolic 43 tys. pkt. w przypadku WIG i 2750 pkt. w przypadku WIG20. Poziom te wyznacza 50 proc. zniesienie ostatniej fali spadków, a jednocześnie nakładają się one na istotne opory techniczne na wykresach obu indeksów.