Dzięki temu w ostatnich dniach amerykańscy inwestorzy reagują zdecydowanie pozytywnie na dobre wiadomości, a z dużym spokojem przyjmują negatywne sygnały. To oczywiście sprzyjało notowaniom na innych giełdach i taki bodziec z zagranicy pozwolił też na polepszenie nastrojów na GPW (być może i tu pojawiło się trochę kapitału zagranicznego).
Mimo tej poprawy należy podkreślić, że jedyne, na co można na razie liczyć, to polepszenie nastrojów wśród blue chipów. Problemy z płynnością i potrzeba sprzedaży walorów na szerokim rynku nie zmieni się z dnia na dzień w wyniku uspokojenia sytuacji globalnej i w mojej ocenie ten segment rynku poprawi swoją kondycją z wyraźnym opóźnieniem w stosunku do WIG20.
Indeks największych spółek ma tymczasem szansę na kontynuację odbicia z końcówki ubiegłego tygodnia. Najbliższe poziomy oporu to 2610 oraz 2670 punktów i prawdopodobnie w pierwszym ruchu indeks nie jest w stanie pokonać nawet pierwszego z tych poziomów. Natomiast w przypadku skutecznego sforsowania obu barier będzie szansa na nieco dłuższą korektę i lekko wzrośnie prawdopodobieństwo scenariusza, w którym w ostatnich dniach zbudowaliśmy kluczowe minimum, a być może nawet dołek bessy. Trzeba jednak podkreślić, że na takie wnioski jest zdecydowanie za wcześnie, a ewentualne zamknięcie poniżej 2400 punktów zdecydowanie zwiększy prawdopodobieństwo spadku do 2100 punktów.
W poniedziałek bank Millennium rozpocznie sezon publikacji wyników kwartalnych. Jak zwykle publikacje wyników pomogą nam w oszacowaniu, które spółki spadły zasadnie, a gdzie przecena była całkowicie oderwana od fundamentów. Wyniki Millennium okazały się być lepsze od oczekiwań, a wynik netto był wyższy niż w analogicznym okresie rok temu. To korzystna wiadomość dla akcjonariuszy spółki i całej branży bankowej.