Jednak o ile spadki na otwarciu sesji wydają się przesądzone, to już zamknięcie niekoniecznie. W ostatnim czasie można zauważyć pewną prawidłowość na rynku. Im wyżej otwierał się rynek, tym mniejsze były szanse na „dowiezienie” tych plusów do końca dnia. Natomiast im silniejsza była przecena na początku notowań, tym większe szanse na to, że końcówka przyniesie pozytywne dla posiadaczy akcji rozstrzygnięcie. Ta zależność oczywiście dotyczy indeksu dużych spółek, bowiem segment małych i średnich spółek, z uwagi na niską płynność, co dodatkowo zwiększa ryzyko inwestycyjne, jest obecnie przez inwestorów zapomniany.

Nie można wykluczać, że w dniu dzisiejszym opisana wyżej prawidłowość ponownie się potwierdzi. W sposób bezpośredni zdecydują jednak o tym liczne dziś publikacje raportów makroekonomicznych. Inwestorzy m.in. dowiedzą się jak w czerwcu kształtowała się w Polsce inflacja CPI (prognoza: 4,5 proc.) i dynamika wynagrodzeń (prognoza: 11 proc.) oraz jak w USA „wyglądała” sprzedaż detaliczna (prognoza: 0,3 proc.). Dane makro, będą wspierane przez zaplanowane na godzinę 16-tą wystąpienie szefa Fed Bena Bernanke w amerykańskim Senacie oraz publikowane przed rozpoczęciem sesji na Wall Street wyniki Johnson & Johnson.

Wtorkowa sesja na GPW może mieć niezwykle istotne znaczenie z punktu widzenia analizy technicznej. Obecnie indeks dużych spółek, który poniedziałkową sesję zamknął na poziomie 2520,69 pkt., testuje szeroką barierę popytową 2449-2553 pkt. (tworzy ją m.in. dołek z czerwca 2006 roki i szczyt hossy internetowej).

Kolejna obrona tego wsparcia, zwłaszcza gdyby szła w parze z długą białą świecą na wykresie dziennym, przybliżałaby odbicie. Gdyby jednak WIG20, po spadku o ponad 1 proc. na otwarciu, zakończył dzień dwukrotnie większą przeceną, tym samym kreśląc na wykresie dziennym, poprzedzoną luką bessy czarną świecę, to mogłaby ona zapowiadać przełamanie 2449-2553 pkt., otwierając drogę do silnej przeceny.