Zważywszy, że nie ma bezpośrednich impulsów sugerujących to odwrócenie ról, należy piątkową przecenę WIG20 uznać za przypadkową. To oznacza, że dziś ten indeks ma szanse rozpocząć dzień od wyraźnego odbicia. Szczególnie, że tydzień na giełdach w Europie oraz w USA, nie zakończył się dramatyczną wyprzedażą akcji.
Poniedziałek jest ostatnim dniem czerwca, a jednocześnie ostatnim dniem pierwszego półrocza. Teoretycznie może to prowadzić do procesu window dressing na czołowych europejskich giełdach, co pośrednio ma szanse również wspomóc odbicie na polskim rynku akcji.
Dodatkowym czynnikiem sprzyjającym wzrostowej korekcie może być oczekiwanie na większe odbicie na Wall Street. W piątek indeks S&P500 wybronił się przed spadkiem poniżej strefy wsparcia 1256,98-1273,37 pkt., jaką tworzy minimum z 17 marca br. i dołek na wykresie dziennym z 10 marca br. To plus dla popytu. Zwłaszcza, że indeks ten jest mocno wyprzedany.
Mając na uwadze wymienione wyżej czynniki, można postawić tezę, że jeżeli tylko dziś ceny ropy dramatycznie nie wzrosną, budząc strach na rynkach akcji, to poniedziałkowa sesja zakończy się zwyżką indeksu dużych spółek. Teoretycznie dzisiejszy ruch do góry może zapoczątkować nieco większe odbicie na GPW.
Maksymalny zasięg potencjalnej korekty wyznacza strefa 2741,73-2812,83 pkt., którą na wykresie WIG20 tworzy dołek z 17 marca br. oraz luka bessy z 10 czerwca br. Trzeba jednak mieć na uwadze, że w dalszym ciągu podaż dominuje w średnim terminie, więc dalej scenariuszem bazowym pozostaje spadek przynajmniej do 2500 pkt. (poziom wyznaczony przez wybicie indeksu dołem ze stabilizacji luty-maj). Paradoksalnie, im szybciej rynek ten poziom osiągnie, tym lepiej dla posiadaczy akcji. Panika mogłaby bowiem być ostatnim akordem spadków.