Niedźwiedź uporczywie atakował wsparcie na poziomie 2600 pkt, zaś byki odpowiadały na to kontrą i atakiem na opór na wysokości 2620 pkt. I mimo, iż te ataki powtórzyły się kilkukrotnie w czasie piątkowej sesji, żadna ze stron nie zdołała przypieczętować swojej przewagi złamaniem tych granicznych poziomów. Tymczasem dziś mamy sesję zamykającą półrocze i ten fakt może aktywizować popyt. Pytanie jednak czy będzie on na tyle silny, by pokonać wspomnianą barierę podażową na poziomie 2620 pkt. Jeśli się to nie uda nawet dziś, będzie to znak, że póki co możemy zapomnieć o jakiejkolwiek korekcie. Z drugiej strony trzeba uważać, żeby nie wpaść w pułapkę zakupową zastawianą właśnie przez fundusze i ich window dressing. Pokusa zakupów jest coraz większa, jednak żeby indeksy rosły potrzebny jest kapitał, a tego wciąż na razie brakuje.

Wzrostom w dalszym ciągu nie sprzyja atmosfera na pozostałych rynkach, a DJIA w dalszym ciągu pozostaje bezbronny wobec zleceń sprzedaży, które ponownie pociągnęły ten indeks w dół. I jeśli publikowany dziś indeks Chicago PMI (prognozowana wartość 48,5 pkt.) nie pozwoli odetchnąć choć na chwilę inwestorom zza oceanu, wówczas i tam będzie ciężko o korektę ostatnich spadków.