Dow Jones znalazł się na najniższym poziomie od września 2006 r. Jednym z czynników, który dał wczoraj impuls do dynamicznej przeceny na światowych parkietach był silny wzrost cen ropy. Na giełdach w Londynie i Nowym Jorku cena baryłki tego surowca ustanowiła kolejny historyczny rekord, tym razem powyżej poziomu 140 USD. Wartość „czarnego złota” wzrosła wczoraj ze względu na wypowiedź szefa OPEC, który stwierdził, że w najbliższych miesiącach za baryłkę ropy być może trzeba będzie płacić aż 170 USD. Do zwyżki cen tego surowca przyczyniła się również deprecjacja amerykańskiego dolara. W notowaniach ropy nastąpiło wybicie z konsolidacji, które może doprowadzić jej wartość w pobliże poziomu 150 USD. Jeśli faktycznie wzrost ten się dokona, trudno będzie o poprawę sytuacji na światowych rynkach kapitałowych.

Nastroje na giełdach w czwartek uległy pogorszeniu również ze względu na obniżenie przez Goldman Sachs rekomendacji dla amerykańskich firm inwestycyjnych oraz dla koncernu General Motors. Analitycy Goldmana ponadto ogłosili, iż w drugim kwartale tego roku banki w USA będą dokonywać kolejnych znacznych odpisów na straty poniesione w związku z ich zaangażowaniem na rynku ryzykownych kredytów hipotecznych. Zgodnie z najnowszymi prognozami największy amerykański bank Citigroup może dokonać odpisów na kwotę 8,9 mld USD, natomiast Merrill Lynch – 4,2 mld USD. Siłę spadków na amerykańskich giełdach wzmogły dodatkowo wczoraj również obniżki prognoz wyników za II kwartał tak dużych firm jak Nike czy też Oracle.

Zniżki na parkiecie w Stanach Zjednoczonych nie były w stanie powstrzymać nieco lepsze od oczekiwań dane z amerykańskiego sektora nieruchomości na temat sprzedaży domów na rynku wtórnym w maju. Biorąc pod uwagę to, jak bardzo w ostatnim czasie spadły ceny domów w USA skala wzrostu sprzedaży w ostatnim miesiącu nie zachwyca.

Rodzimy parkiet w czwartek oparł się dynamicznej fali przeceny. Indeksy małych i średnich spółek odnotowały jedynie niewielkie spadki, a WIG i WIG20 zdołały nawet na zakończenie notowań wyjść na plus. Dzisiaj jednak warszawska giełda dyskontuje już spadki, które miały miejsce wczoraj w Stanach Zjednoczonych. Indeks WIG20 w pierwszej godzinie notowań spadł do poziomu istotnego wsparcia 2600 pkt. W kolejnych godzinach bariera ta będzie prawdopodobnie testowana. Gdyby na tym poziomie zatrzymały się dzisiejsze spadki, w kolejnych dniach na rodzimym parkiecie może mieć miejsce wzrostowa korekta.